Coaching

A mówiły jaskółki …

Jak życie pokazuje, stare przysłowie „mówiły jaskółki że niedobre są spółki” jest ciągle żywe.

Znajoma jakiś czas temu była w wielkiej euforii  – bo prowadząc biznes pozyskała wspólniczkę-inwestora,  która miała jej pomóc rozwinąć działalność, wzmocnić pozycję firmy na rynku i zwiększyć przychody. Minęło 5 miesięcy i znajoma zaczyna szukać prawnika, żeby tę spółkę rozwiązać. Gdyby kierowała się swoją intuicją, skupiała się na faktach i słuchała uważnie tego, co mówiła o sobie i swojej historii biznesowej owa wspólniczka – pewnie do tego mariażu nigdy by nie doszło. Ale jak to bywa   – refleksja przychodzi po czasie.

Znajoma to typ ENFJ, czyli osoba:

  • lubiąca kontakt z ludźmi, rozmawiająca otwarcie na różne tematy, poszukująca różnorodności w swoich działaniach
  • skupiona na kreowaniu nowych rozwiązań, przyszłości i wykorzystywaniu szans które przynosi życie i klient, myśląca o konsekwencjach podejmowanych działań, nie mająca głowy do szczegółów i procedur
  • ufająca ludziom i temu – co mówią, dbająca o jakość relacji, wrażliwa na potrzeby innych, w podejmowanych decyzjach myśląca o ekologii dla siebie i otoczenia, wrażliwa i empatyczna
  • postępująca zgodnie z planem,  dotrzymująca słowa, zawsze terminowa i obowiązkowa

Wspólniczka to typ ESTP:

  • również ekstrawertyczna i to ich połączyło na początku – dobrze im się rozmawiało na różne tematy, poszukiwały części wspólnych i możliwości uzupełniania się zarówno pod względem doświadczeń, różnych kontaktów biznesowych i rozłożenia odpowiedzialności, lubiąca kreować swój wizerunek osoby kompetentnej i z sukcesami na swoim koncie, skupiająca się na działaniach (ale czasami myląca ilość podejmowanych działań z  ich efektywnością)
  • skupiona na tu i teraz lub ewentualnie bliskiej bardzo przyszłości, zorientowana na wdrożenia, pomysłowa i ufająca swoim dotychczasowym doświadczeniom w swojej branży, lubiąca szczegóły i praktyczne zastosowanie teorii i strategii
  • mocno zorientowana na wynik i realizację swoich pomysłów (często z pozycji siły i własnych interesów), szukająca niezależności w prowadzeniu tej spółki – bez konsultacji ze wspólniczką, stawiająca zysk i pieniądze nad relacjami i ludźmi (ludzie są narzędziem do osiągania własnych celów)
  • ulegająca impulsom i pomysłom, które pojawiały się na bieżąco w okresie tej współpracy, niedotrzymująca słowa i podejmująca nieodpowiedzialne decyzje dotyczące finansów i dalszego rozwoju biznesu, niedomykająca pewnych procesów czy działań, które rzutują na szerszy obraz biznesu (w swojej własnej firmie ma od tego pracowników, którzy przejmują od niej pomysły i je wdrażają zgodnie z planami)

Zatem to, co miało być wartością tej relacji na początku, stało się „gwoździem do trumny” tej spółki. Dziś rozstanie przebiega niezwykle toksycznie i z udziałem sztabu prawników. Znajoma przeżywa tę sytuację, wyrzuca sobie jak mogła być tak „ślepa” i nie dostrzegła potencjalnych zagrożeń od początku. Jej wspólniczka za wszelką cenę próbuje ugrać na tej sytuacji jak najwięcej dla siebie pod względem finansowym i PR’owym – bo jako osoba sukcesu nie może się przyznać do porażki i braku odpowiedzialności za składane deklaracje i zobowiązania.

I pomyśleć, że warto było na początku uważnie słuchać, analizować i wyciągać wnioski, zwracać uwagę na wartości,  styl życia i pracy …

 

Please like & share:

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>