Coaching

U Szefa na kozetce

Zaczynało się od rozmowy o sprawach biznesowych, projektach, ale z czasem ta granica zaczęła się przesuwać. Szef wypytywał od sprawy prywatne, a pracownicy licząc na jego dyskrecję, życzliwość i chęć otrzymania wsparcia od „szefa z ludzką twarzą” zdradzali coraz to głębiej skrywane problemy i tajemnice. Na początku tej współpracy czuli wdzięczność za to, że ktoś się nimi interesuje, ktoś dba o nich i daje im podpowiedzi najlepszych rozwiązań. Po jakimś czasie – szczególnie w sytuacjach stresu, wyzwań czy braku rezultatów po stronie pracowników zaczęły się pojawiać komentarze na temat rysu psychologicznego pracownika, jego problemów i dysfunkcji na forum całej grupy, z pełnym tłem teoretycznym modelu psychologicznego.  Miało to ogromny wpływ na samoocenę poszczególnych osób, ich zaangażowanie i motywacje do pracy i oczywiście dalszych kontaktów z szefem. Przełożyło się to też na pogłębiający się brak zaufania we wzajemnych relacjach w zespole, a następnie na relacje z klientami i w efekcie końcowym na wyniki biznesowe.

Ponieważ biznes się rozwijał, projektów przybywało i potrzebni byli kolejni specjaliści/ eksperci do obsługi Klientów zaczęto przyglądać się możliwościom nawiązania współpracy z nowymi osobami. Na kilkanaście osób zaproszonych do współpracy, tylko jedna z nich zdecydowała się wejść do tego zespołu. Każdy na wstępie dostawał bowiem opisy pracowników nacechowane różnymi niedoskonałościami, obszarami do rozwoju, krytycznymi uwagami i co najgorsze osobistymi informacjami o ich życiu i problemach, z jakimi się obecnie mierzą.

Typ osobowości szefa to ENFP.  Cały czas wierzy głęboko, że jest wyjątkowym autorytetem, wzorem do naśladowania o wyjątkowych umiejętnościach zarządzania ludźmi i budowania relacji, wywierania wpływu, analizy, kreowania wizji i strategii, dbania o zgodę o porozumienie w zespole, przykładem dostarczania najlepszych rezultatów biznesowych klientom.

Fakty pokazały jednak, że jest też mistrzem manipulacji i wykorzystywania ludzi dla osiągania swoich korzyści, wzmacniania swojego EGO i bycia w swoim mniemaniu kimś ważnym.

Dziś ten Zespół przestał istnieć, a większość osób która w nim pracowała wspomina tę pracę jako koszmar na poligonie życia. Szef za rozpad zespołu obwinia czynniki zewnętrzne: sytuację ekonomiczną, niedojrzałość klientów, brak kompetentnych pracowników z którymi te wspaniałe wizje mógłby realizować, różne zbiegi okoliczności, brak zrozumienia w najbliższym otoczeniu.

Jasna strona tej sytuacji jest też taka – że dawni pracownicy teraz kiedy pracują już z innymi szefami – czasami mało kompetentnymi, mocno sfrustrowanymi czy lekko manipulującymi są dla nich kimś, z kim sobie świetnie radzą z zachowaniem własnych granic. Nie ma to jak szkoła życia – szkoda tylko, że tak kosztowna …

 

Masz takie doświadczenia? Jak sobie poradziłeś?

Jak się chronić przez kosztami pracy z Szefem o zapędach terapeutycznych?

 

 

Please like & share:

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>