Coaching

Zaniedbania rodzicielskie

Młody człowiek ma 23 lata, zakończył swoja edukację na szkole zawodowej, nie ma większych aspiracji ani potrzeb dalszego rozwoju. Niestety wąska specjalizacja, w której się kształcił nie daje mu gwarancji zatrudnienia w miejscu zamieszkania. Ma niską  samoocenę, nie wierzy w swoje umiejętności i możliwości. Raczej unika kontaktów z innymi, bo nie czuje się w nich komfortowo. Chętniej wybiera komputer i telewizję jako formy poznawania świata. Nie radzi sobie w kontaktach z kobietami – jest wstydliwy, nieśmiały i sparaliżowany strachem przed odrzuceniem (nigdy nie miał dziewczyny). Kilka razy stracił już pracę, której się podejmował – za każdym razem z tego samego powodu. Swoje frustracje bowiem topi obecnie w alkoholu – który przynajmniej na chwile pozwala mu na optymistycznie spojrzeć na siebie samego i radzić sobie z wyzwaniami każdego dnia. Jest to też główna przyczyna braku sukcesów i stałego zajęcia, a w efekcie stałych przychodów. Nie podejmuje jednak żadnych działań, które mogłyby zmienić jego życie.

Kiedyś mówiło się pokaż mi swój dom, a powiem Ci kim jesteś. Dziś to powiedzenie można by rozszerzyć – pokaż mi dziecko, a powiem Ci kim są jego rodzice i jakie metody wychowawcze stosowali przez lata.

W tej rodzinie Ojciec to typ ISFP. Silny introwertyk, mający relacje tylko z rodziną lub najbliższymi sąsiadami, których zna od lat. Skupiony na wykonywaniu tej samej pracy – często metodami, których nauczył się jeszcze od swojego ojca. Lubi poczucie bezpieczeństwa i raczej żyje z dnia na dzień bez myślenia i efektach/ rezultatach w przyszłości. Lubi przewidywalność i raczej dopasowywanie się do tego, co w danej chwili się dzieje. W wykonywaniu zadań skupia się na szczegółach, i łatwo odrywa się od zajęcia – jeśli tylko może poużalać się do kogoś życzliwego na swój ciężki los. Stawia ludzi ponad zadaniami – wiec utrzymywanie dyscypliny w domu, dawanie negatywnej informacji zwrotnej synowi czy wymaganie od niego konkretnych działań i zmian, nie jest jego mocną stroną. Lubi opcje i co chwilę wymyśla jakieś usprawnienia, tylko że większość z nich pozostaje w sferze marzeń i nie jest przez niego wdrażane. Lubi narzekać, obwiniać czynniki zewnętrzne za brak efektów w swoim życiu. Z zazdrością patrzy na sukcesy innych ale nie podejmuje działań, które mogłyby skazać go na porażkę lub sprawi, że zadręczą go później wyrzuty sumienia.

Matka to typ ESTP, lubi spotkania ze swoją rodzina, rozmowy, rozrywkę w postaci oglądania telewizji, długiego wylegiwania się w łóżku i konsumpcji. Utrzymuje rozwiązania i sposoby życia, które zawsze się jej sprawdzały. Praca nie jest dla niej wartością i raczej skupia się tylko na niezbędnych domowych obowiązkach, by spełnić minimum swoich powinności. Nie znosi jak ktoś ją krytykuje, bo wg niej to ona ma rację i zna się na wielu sprawach lepiej (mimo, że fakty temu często zaprzeczają). W wychowaniu syna raczej pomijała chwalenie czy zachęcanie do inicjatywy czy poszukiwania nowych możliwości. Za to zwalniała często syna z różnych obowiązków np. przy najmniejszym katarze był zwalniany z pójścia do szkoły/ jakichkolwiek obowiązków i spędzał wtedy czas przed telewizorem. Sama żyje dniem dzisiejszym, nie myśli o przyszłości. Przyjmuje postawy roszczeniowe w stosunku do innych – bo uważa, że jej się wiele od życia należy. Tak, jak mąż raczej dopasowuje się do bieżących sytuacji niż je kreuje. Lubi korzystać z gotowych rozwiązań, za które można zapłacić/ kupić/ dostać od innych za darmo. Nie ma dostępu do własnej sfery uczuć i emocji i nie dostrzega jej u innych.

Dzięki rodzinie w której urodził się ów  młodzieniec, metodom wychowawczym jakim został poddany i typowi osobowości, który prezentuje, dziś nasz bohater:

  • boi się dorosłego życia, wyzwań, nowych doświadczeń
  • ma niska  samoocenę i dodaje sobie odwagi alkoholem
  • jest bardzo wrażliwy i każdą informację zwrotną traktuje bardzo personalnie
  • nie ma i nie miał wsparcia w rodzicach, jeśli chodzi o radzenie sobie ze stresem, krytycznym myśleniem, a dziś z początkami alkoholizmu. O jego chorobie nie rozmawia się w domu – bo nikt nie wie jak to zrobić. No i chodzi o to, by go nie urazić, lub by sobie czegoś złego po takiej rozmowie syn nie zrobił. Lepiej więc zamieść po dywan ten problem i czekać, aż sam się jakoś rozwiąże.
  • tak jak rodzice, nie lubi ciężko pracować, a jedno z poważniejszych zajęć wspomina jako traumę, której raczej woli unikać (liczyły się tam efekty, ramy czasowe, zaangażowanie i tempo pracy, nie było miejsca na odpuszczanie, swobodę działania, odpoczywanie co chwilę i „głaskanie po głowie”).
  • w kontaktach z innymi wykazuje postawę aspołeczną. Sam raczej nie szuka kontaktu z innymi, nie wychodzi z inicjatywą rozmowy, nie zadaje pytań, nie ma w sobie ciekawości drugą osobą. Chętniej zostaje w swoim świecie i najchętniej w swoim własnym towarzystwie. Kontakty z nieznajomymi traktuje jako źródło stresu.
  • nie lubi doprowadzać spraw do końca i angażuje się tylko w takie, które są dla niego ważne (a ponieważ mało spraw jest dla niego ważnych – niewiele tematów go zajmuje)
  • kopiuje swoich rodziców i wyuczone sposoby działania, a do innych odnosi się krytycznie lub z lękiem. Nie ma autorytetów ani wzorców.
  • nie jest zainteresowany nabywaniem nowych umiejętności – jego zdaniem wystarczy mu już to czego do tej pory się nauczył

Typ osobowości młodzieńca – ISFP

Zaniedbania rodzicielskie: brak norm, konsekwentnych wymagań i obowiązków w domu, brak stawianych ambitnych celów i zachęcania do nauki/ rozwoju, wspomaganie silnego introwertyzmu, koncentrowanie się na dniu dzisiejszym bez myślenia o przyszłości, brak równowagi między myśleniem i odczuwaniem, brak pozytywnych wzorców w domu w obszarach sukcesów zawodowych, brak komunikacji o potrzebach/ rozterkach i lękach syna.

 

Dziś zamiast cieszyć się wchodzeniem w dorosłość/ korzystaniem z przywilejów młodości – nasz bohater dzięki uzależnieniu stanął na równi pochyłej.

  • Jakie czeka go życie?
  • Jaki zachowania rodziców miały wpływ na jego rozwój i sposób postrzegania siebie i świata?
  • Co czeka tego młodego człowieka z jego mocno wyuczonymi nawykami i zamknięciem na świat zewnętrzny?
  • Co Twoim zdaniem mogłoby pozwolić mu dostrzec swój potencjał i wprowadzić pozytywne zmiany?

 

 

Please like & share:

2 komentarze Zaniedbania rodzicielskie

  • Agatka

    Moje zdanie jest dość krytyczne… Nasze państwo powinno chronić życie zawodowe młodych ludzi, dawać im szanse rozwoju, potrafić mobilizować do działania. Polskie Urzędy Pracy, dotacje europejskie na staże, na kursy, na szkolenia pomagają tylko nielicznym… często tylko tym którzy znajdują się w kręgu mocnych pleców i wszelkich znajomości. Mieszkając w małych miastach lub wsiach „trzeba się bić” o to aby skorzystać np. ze stażu… a chociażby na prostą poradę czy sprawdzenie CV u doradcy zawodowego w PUPie trzeba czekać co najmniej miesiąc… a to raczej nie motywuje. Rejestrując się pierwszy raz w PUPie grzeczna Pani powiedziała ” My tu Pani pracy Pani nie znajdziemy, musi Pani szukać sama” swoją drogą …od czego oni tam są? Wiem że niektórzy „nowo przyjęci” do Urzędu chowają najlepsze oferty pod stół dla znajomych…. WIEM TO !!! Ale co ma zrobić prosty, uczciwy człowiek chcący uwolnić się od domu matki i ojca, gdzie było zawsze dobrze i nie trzeba było się o nic martwić. Jak zdobyć na tyle siły fizycznej i psychicznej by wziąć się w garść i szukać pracy innymi metodami, wiedząc że na pewno nie będzie tak kolorowo jak dotąd. Tak jak napisała Pani w poście często ludzie bezrobotni mają niska samoocenę, są bezradni nie radzą sobie ze stresem… każda myśl o „odcięciu się od pępowiny ” jest traumą… Niestety, trzeba to przyznać, polskie domy są przesiąknięte „dużymi dziećmi” ale kto tu jest winien? Rodzice i ich wychowanie czy polityka pracy i zatrudnienia w naszym kraju??? !!! Odpowiadając na pani pytania: 1) Jakie czeka go życie? Piszę… szare, bez radości, bez odpowiedzialności i w stresie 2) Jakie zachowania rodziców miały wpływ na jego rozwój i sposób postrzegania siebie i świata?… Wszystko w domu zawsze było przez rodziców podawane na talerzu, o nic nie trzeba było walczyć. Jako dziecko, osoba obserwowała że wszystko jest, że rodzice kupią, rodzice załatwią… 3) Co czeka tego młodego człowieka z jego mocno wyuczonymi nawykami i zamknięciem na świat zewnętrzny? Znam osoby którzy w podobnej sytuacji zostali rzuceni na głęboka wodę … praca, dom, rodzina ,dzieci… siła odreagowania stresu i bezradności oraz odpowiedzialność której do tej pory nie było, szybko przemieniła się w nałóg… alkohol, narkotyki… Obecnie ta osoba …już rozwiedziona… wróciła do mamy i taty bo sam nie potrafi funkcjonować w dorosłym świecie.
    4) Co Twoim zdaniem mogłoby pozwolić mu dostrzec swój potencjał i wprowadzić pozytywne zmiany? Ludzie nie powinni bać się rozmawiać, jeżeli ktoś na prawdę nie potrafi sobie poradzić z życiem powinien udać się do specjalisty… psychologa, psychiatry. Trening osobowości na pewno dużo może tu zdziałać. Swoją drogą wzajemna motywacja współpracowników oraz siła i umiejętność pracy nad sobą może zdziałać na prawdę wiele… Trzeba tylko chcieć

  • Monika

    Ile jeszcze wody musi upłynąć, aby można było zapomnieć o „zaletach życia w socjalizmie…” o przeszłości, która stała się już historia, o chęci zatrzymania czasu, o bezradności ludzi, o bezpiecznym garnuszku u rodziców i o nadziei, w którą coraz więcej Polaków przestaje wierzyć….
    A teraz obraz nieco odmienny; …Austriacka wioska w górach, godzinny poranne – starszy Pan, w słomianym kapeluszu, grabiacy grabiami trawe na łace –
    Zadajac pytanie po co? odpowiada;..” żeby lepiej rosła”.
    I inny przykład; …Parking pod jednym z alpejskich wyciągów; uśmiechnięty, elegancko ubrany chłopak lat ok 25, kieruje ruchem na parkingu – Zadając pytanie po co? ” odpowiada; ” po to żeby jak najwięcej samochodów mogło się tutaj zmieścić”, po południu dorabia w barze w jednym z lokalnych pubów”.

    Jaki jest wspólny mianownik obu tych obrazków; „radość życia, chęć bycia potrzebnym, wiara w siebie, pomysłowość…

    Wróćmy do sytuacji naszego głównego bohatera, co on ma wspólnego z tymi historiami? Na pierwszy rzut oka pewnie niewiele? Jednak w tych historiach można doszukać się wielu analogii; wieś, młody chłopak/starzec, praca parkingowego/grabienie łąki, różni je w zasadzie jedna rzecz; podejście do swojego życia. Czy aż tak wiele potrzeba, żeby je zmienić??
    Zaryzykuję stwierdzenie, że żeby być szczęśliwym wcale nie trzeba być od razu być prezesem, mieszkać w ekskluzywnym apartamentowcu w NY, jeździć wypasionym autem i mieć partnera wyglądającego jak „TOP MODEL”.
    Owszem fajnie jest mieć marzenia, przecież gdybyśmy ich nie mieli, życie byłoby monotonne.

    1. Jakie czeka go życie?/ …To zależy tylko o niego samego,
    2. Jakie zachowania rodziców miały wpływ na jego rozwój i sposób postrzegania siebie i świata? / obraz rodziców… sąsiadów… społeczeństwa w jakim żyje oraz przekonania jakimi go karmiono.
    3. Co czeka tego młodego człowieka z jego mocno wyuczonymi nawykami i zamknięciem na świat zewnętrzny? / może podzielić los rodziców, ale należy dać mu też szansę…
    4. Co Twoim zdaniem mogłoby pozwolić mu dostrzec swój potencjał i wprowadzić pozytywne zmiany? / „wróżka czarodziejka” która pokaże mu inną stronę życia, w której znajdzie to czego od dawna szuka; „prawdziwego siebie”.

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>