Jak rozsypałam swoje cukierki

O jakich cukierkach tu mowa? Miałam okazję wysłuchać ostatnio inspirującej przemowy p. Dariusza Milczarka na temat skuteczności w sprzedaży. Poruszył On ważną kwestię dotyczącą prezentacji usług którymi nawet początkowo klienci są zainteresowania ale ostatecznie ich nie kupują. Porównał On pokazywanie swoich rozwiązań/ ofert do rozrzucanych cukierków w holu  – z czego klient chętnie korzysta i nawet jest zainspirowany, i podoba mu się  – tylko potem wybiera innego dostawcę/ szkoleniowca/ Coacha do realizacji projektu w swojej firmie.

Zatem cukierki  są tu metaforą dla zbyt wczesnego odkrywania kart przez klientem, który wcale nie chce niczego od nas kupić. Wykorzystuje on tylko spotkanie z dostawcą w celu zebrania informacji, nauczenia się czegoś, podpatrzenia dobrego pomysłu czy całego procesu. Metafora o cukierkach z konferencji przypomniała mi od razu konkretną historię.

Na początku tego roku odebrałam niepokojący telefon do znajomego (z czasów jeszcze wspólnej pracy w mediach). Ponieważ jego sytuacja zawodowa wydawała się mało ciekawa – to postanowiłam dać się namówić na spotkanie i udzielić mu wsparcia. Oprócz rozmowy o nim, jego wyzwaniach i dylematach, mieliśmy okazję porozmawiać też o jego zespole, którym kierował i działaniach rozwojowych – by wzmocnić współprace, porozumienie i zaangażowanie pracowników. Po tym spotkaniu przygotowałam ofertę i opis całego procesu. Umówiliśmy się też na informację zwrotną w określonym terminie – jako że działania miały nastąpić w stosunkowo krótkim czasie. Po tygodniu otrzymałam informację, że sprawa się przesuwa i nie wiadomo jak to będzie. Po kolejnych 2 tygodniach zadzwoniłam do znajomego z pytaniem, czy coś się zmieniło w sytuacji firmowej i czy możemy przystąpić do ustalania szczegółów. I jakież było moje zaskoczenie, kiedy kolega poinformował mnie, że właśnie wracają z całym zespołem z fantastycznego wyjazdu, w trakcie którego zrobili warsztaty podobne do tych, o jakich rozmawialiśmy wcześniej. Opowiadał o tym zdarzeniu w taki sposób – jakby nasze spotkanie, rozmowa i przesłana  3 tygodnie wcześniej oferta nie miały w ogóle miejsca.  Trudno mi do tej pory było sobie wyobrazić, że ktoś może wymazać tak wiele elementów ze swojej świadomości i udawać jednocześnie, że wszystko jest w porządku. Ta sytuacja jest żywym dowodem na to – że jednak można i tak myśleć, i tak się zachować i żyć wg takich standardów.

Historia o tych „rozrzuconych cukierkach” była dla mnie cenną lekcją nie tylko w sensie biznesowym ale też co do jakości w relacji, uważności i wiarygodności osobistej. Typ osobowości znajomego to ENFP (sprawdź krótki opis)

Jaki jest morał?

  • Prezentowanie gotowych rozwiązań komuś – kto nie ma gotowości na zakup usług lub ma nieczyste intencje jest najczęściej skazany na niepowodzenie.
  • Warto szybko orientować się w sytuacji handlowej, uważnie słuchać tego, co i jak mówi potencjalny Klient o swoich potrzebach/ możliwościach i potencjalnej współpracy.
  • Warto też oddzielać historię wspólnych relacji i doświadczeń z jakąś osobą od tego, kim dziś jest ta osoba (wartości, priorytety, cele i zainteresowania)
  • Dbać o swój komfort w relacji z Klientem i utrzymywać równowagę miedzy tym, co chce się dać i co można otrzymać jako dostawca usługi.
  • A na koniec słuchać intuicji w kontaktach z Klientami, którzy czasami jedno deklarują, a robią coś zupełnie odwrotnego już na pierwszym spotkaniu.

 

Czy Tobie też kiedykolwiek zdarzyło się rozsypać swoje cukierki?

 

 

Polub wpis lub podziel sie nim ze swoimi znajomymi
Follow by Email
Facebook
Facebook
Google+
https://potencjalosobowosci.com/jak-rozsypalam-swoje-cukierki/
Twitter
SHARE
LinkedIn

Polecane artykuły

2 Thoughts to “Jak rozsypałam swoje cukierki”

  1. w takim razie ja rozsypałam już tony worków 100 litrowych ze wszelkiej maście cukierkami….a rozczarowanie reakcja klienta przypomina raczej gorycz niż słodycz cukierka jedynego w swoim rodzaju…dziękuję za ciekawą „życiową” lekcję współpracy z klientami !

  2. Moje widzialem nie raz w mediach – strategie kampanii marketingoweych i kreacje reklamowe. Szkoda, ze zwykle troche nieudolnie wdrazane, przynosza odwrotne efekty. Bardzo wartosciowe spostrzezenia:-)

Zostaw komentarz