Coaching

Szufladkowanie ludzi

Praca z ludźmi to nieustające moższufladkowanieliwości, niespodzianki i wyzwania. Niby wydaje się, że wiedza jest ogólnie dostępna ale ciągle jeszcze życie pokazuje, że nie wszyscy umieją z niej korzystać i zadbać o siebie, rozumieją siebie i innych, zajmują określone pozycje w organizacji – ale nie zawsze rozumieją – co to właściwie dla nich oznacza z punktu widzenia odpowiedzialności.

Prowadzę w różnych organizacjach biznesowych warsztaty dla kadry managerskiej dotyczące kompetencji i umiejętności związanych z zarządzaniem, przywództwem, rozwojem ludzi, diagnozą potencjału indywidualnych managerów i ich zespołów.

Tym razem głównym tematem była komunikacja. Nie było czasu na to, by zajmować się pełnym modelem typów osobowości i ich wpływem na sposób komunikowania się. Ponieważ zajęcia miały charakter warsztatowy – to najpierw w programie było omówienie narzędzi, praca z nastawieniem, zarządzenie tremą, wzmocnienie emisji głosu, przygotowanie siebie i wykorzystanie już stosowanych dobrych praktyk . Pomyślałam też w trakcie zajęć, że warto uczestnikom przekazać wiedzę na temat różnic w komunikowaniu i prezentacji przez osoby ekstrawertyczne i introwertyczne, bowiem ma to istotny wpływ na odbiór przez uczestników potencjalnego spotkania, prezentacji czy zwykłej rozmowy. I to – jak się okazało – był błąd. Dlaczego?

W ankiecie ewaluacyjnej odczytałam bowiem po warsztacie – że „szufladkuję ludzi”. Ponieważ ankiety były imienne to poprosiłam panią od HR (bo ona była autorką tego komentarza) o wyjaśnienie i opis sytuacji, w której rzekomo takie działanie miało miejsce. Pani zaczęła się tłumaczyć, że taki komentarz otrzymała od jednej managerki w trakcie zajęć, która podobno poczuła się bardzo niekomfortowo, kiedy usłyszała opis zachowań ze świata ekstrawersji i introwersji. Zadałam więc pani od HR dodatkowe pytania – czy w tym opisie użyłam jakichkolwiek niekorzystnych określeń, które faworyzowałby którąkolwiek z grup, obraźliwych stwierdzeń np. uderzających w wartości innych ? Odpowiedź była negatywna. Ale jak dodała pani od HR, to i tak wywołało dyskomfort u jej pracownika.

Wówczas zadałam 2 dodatkowe pytania rozmówczyni:

  1. Jak jej zdaniem powstają emocje? I czy inni ludzie mają wpływ na to, co czujemy?
  2. I jak zareagowała na skargę pracownika i komentarz o szufladkowaniu ludzi?

Pani niestety nie potrafiła odpowiedzieć na żadne z nich. Wyraziłam więc tylko żal – że teraz kiedy uczestników nie było już w sali, a ja dowiedziałam się po czasie o tym szufladkowaniu z ankiety – nic nie mogę już zrobić. Jest to niewykorzystana szansa rozwojowa dla uczestników warsztatów, która minęła bezpowrotnie.

Na deser zadałam pani jeszcze pytanie o to: czego nauczyła się o sobie z tej sytuacji. Tu znów zaległa niezręczna cisza. Podziękowałam Pani zatem za rozmowę – bo nie było już przestrzeni na edukację dotyczącą ani świata emocji, ani jej odpowiedzialności jako szefa HR.

Typ osobowości pani od HR – ISFJ, tak samo jak managerki. Obie panie mają przed sobą sporo wyzwań a przede wszystkim warto by nauczyły się odwagi życia, akceptacji siebie i otwartości na to, czego jeszcze o sobie nie wiedzą.

Co Pani od HR mogła więc zrobić w opisanej tu sytuacji?

  1. Udzielić informacji zwrotnej pracownikowi – który w tym przypadku ze względu na niskie poczucie wartości, brak wiary w siebie, niskie kompetencje w zakresie komunikowania z innymi i prezentacji zareagował negatywnymi emocjami, strachem i lękiem. Boję się tego – czego nie znam. A u tej osoby wszystko co nowe – stanowiło zagrożenie poczucia bezpieczeństwa
  2. Zachęcić do refleksji na tym, co pracownik usłyszał odnoście ekstrawertyków i introwertyków – by lepiej ten temat zrozumieć i móc wrócić do tej rozmowy za jakiś czas
  3. Wytłumaczyć raz jeszcze – być może w wolniejszym tempie i sprzyjających warunkach indywidualnej rozmowy, że świat funkcjonuje bez względu na to czy, ktoś się zgadza być introwertykiem lub ekstrawertykiem lub nie
  4. Zaproponować literaturę
  5. A przede wszystkim poprosić o powrót do tematu w trakcie zajęć – by konsultant mógł się odnieść do tych obaw, lęków, rozwiać wątpliwości, dopowiedzieć coś, pokazać materiał filmowy, czy przedstawić jakiś przypadek/ historię o charakterze rozwojowym.

Pani od HR przyjęła w swojej roli postawę bycia miłej. I nawet jeśli pracownik podważał jej autorytet nie zdecydowała się zareagować w obawie przed tym, że pracownik się zwolni – gdy usłyszy korygujący feedback. Gdy uczestnicy posługiwali się toksynami komunikacyjnymi, uderzali w siebie ironicznymi komentarzami, przeszkadzali sobie wzajemnie w zajęciach, zagłuszali wypowiedzi, wzmacniali „gwiazdorów grupowych” – siedziała cicho i nie zareagowała. Dopiero na koniec dnia wyraziła zaskoczenie i oburzenie. I znowu po czasie i za późno i jednak nie do osób, których to oburzenie dotyczyło.

Bycie miłym jest pułapką i niestety często przeszkadza żyć i pracować. Nade wszystko uzależnienie się od bycia lubianym przez innych sprawia, że ludzie są rozczarowani potem różnicą między tym co dostają, a tym czego naprawdę potrzebują. Nie pozwala im też realizować własnych celów, bo jak tu asertywnie odmówić czyjejś prośbie, postawić granice, tupnąć nogą? W końcu jak przestaną mnie lubić – stracę źródło wzmocnień i akceptacji … Często osoby o typach osobowości ISFJ, ESFJ, INFJ, ENFJ, ISFP, ESFP, INFP, ENFP w innych właśnie lokują swoje źródło poczucia własnej wartości.

Please like & share:

4 komentarze Szufladkowanie ludzi

  • Patrycja

    Mój typ to INFP. „Bycie miłą” niszczy mi życie. Unieszczęśliwa mnie to, ale i spowalnia mój rozwój. Po przeczytaniu Pani wpisu zaczęłam zastanawiać się jak ogromny wpływ moje zachowanie ma na ludzi przebywających ze mną. Czy mogłaby Pani polecić jakaś literaturę na ten temat?

    Pozdrawiam,

    Patrycja

    • Beata Stefańska

      Oto kilka propozycji, do których warto zajrzeć: Ja, 6 filarów poczucia własnej wartości, Cel przez egoizm, Asertywność

  • Patrycja

    Dziękuję. Będę czytać.

  • Monika

    Juz od dawna czekałam kiedy ten temat ujrzy swiatalo dzienne. Kiedys bycie miłą było moim sposobem na unikanie konflktu, jednka od kiedy zaczełam stawiac pewne granice, ludzie zaczeli reagowac dosyc nerwowo…. I to mnie zainspirowało… Uwazam, ze kazdy ma prawo do wyznaczania granic innym i pozwolenie sobie na mowienie „nie”. To jest oczywistosc i o tym nie bede pisac. Chciałabym poruszyc przy tej okazji wymiar uzywania słowa NIE w komunikacji. Uwazam, że jest w nim cos magicznego, otwierajacego pole do dyskusji, twórczego…..
    Niestety jak sie rozniez przekonałam nie jest to metoda dobra dla wszystkich. Uzywanie słowa NIE otwiera dialog, wymiane pogladów, poszukiwanie rozwiazan jednka głownie wtedy gdy ludzie uzywajacy NIE w komunikacji maja do siebie duże zaufanie, otwarty umysł, wiare we własne umiejetnosci i przede wszystkim znaja poczucie własnej wartosci.

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>